wtorek, 22 listopada 2016

Groomer. Nie taka prosta praca jak się wydaje.


Ze względu na wasze liczne zapytania i rozmowy dotyczące tego, co w życiu może robić miłośnik zwierząt, rozpoczynam cykl artykułów o zawodach dla tego rodzaju pasjonatów.

Dziś postaram się przybliżyć zawód groomera. Zapotrzebowanie na usługi, jakie oferuje stylista psich i kocich fryzur wciąż rośnie. Wciąż panuje też niesłuszne przekonanie, że jest to praca łatwa, lekka i przyjemna.
Jak to jest w rzeczywistości, i z czym najczęściej boryka się specjalista tej profesji, opowie nam Anna Witkowska-Wójciak. Właścicielka salonu i sklepu zoologicznego Happy-Pet we Wrocławiu.





Wiele osób decyduje się na ten zawód kierując się słodkimi wizerunkami miniaturowych pupili i poglądem, że jest to praca stosunkowo łatwa. Dlatego zacznijmy od minusów-czy takie istnieją, a jeśli tak, to jakie?

Przede wszystkim należy uściślić, że jest to zawód, którego wykonywanie sprowadza się głównie do dwóch czynności: pracy fizycznej i kontaktu z właścicielem zwierzęcia. Po całym dniu pracy można odczuwać drętwienie rąk oraz dotkliwy ból pleców i kręgosłupa. Czasem dochodzą do tego pokąsania i podrapania. Wszechobecna sierść ląduje w oczach, uszach i w nosie, a nie rzadko wbija się w skórę pomiędzy placami bądź pod paznokcie. Można oczywiście pracować w maseczce i rękawiczkach, jest to jednak dość niewygodne i nieporęczne. Wadą bywa również postawa klienta-niesłowność i niepojawianie się na umówionych wcześniej wizytach bez wcześniejszego poinformowania o tym. Wystarczy zadzwonić i uprzedzić-to naprawdę niewielki gest, a znacznie ułatwia pracę. 

To może poruszmy kwestię niesłowności. W znanym serialu "Dr House" główny bohater twierdził, że wszyscy kłamią. Z jakimi kłamstwami spotykasz się najczęściej?

Jest ich kilka, chociaż w tej chwili już się tyko uśmiecham pod nosem i nic nie odpowiadam. Z tych najczęstszych, na pewno mogę wymienić:
"Ja go czesałem ale on się nie nadaje"
"Kąpałam go wczoraj"
"Byłem tydzień na wakacjach i opiekun nie czesał"
"Bo piesek był dwa tygodnie u dziadków, a oni nie dbali"

Zostawmy na chwilę negatywne strony tej pracy, i przejdźmy do plusów. Jesteś w stanie przywołać w pamięci najbardziej wzruszający moment w Twojej karierze?

Hmmm... pozytywnie wzruszającego momentu w mojej 4-letniej pracy groomera jeszcze nie doświadczyłam ;) Zdarzyło mi się jednak rozpłakać nad starszym, bardzo zaniedbanym psem, w naprawdę kiepskim stanie. Ten moment wzruszenia nie trwał jednak długo, ponieważ zaraz włączyła mi się złość na właścicieli. To nie tylko kwestia wyglądu ale i komfortu naszego pupila oraz higieny!
Zdecydowanie zauważam, że mam sentyment do starszych psów lub do tych zaniedbywanych latami ...
Serce rośnie jak widzę ich metamorfozę, jak wiem, że już nie będą miały odparzeń, że kołtuny nie będą uwierać...

Czyli wrażliwość w tym zawodzie jest wskazana. A czy istnieją inne cechy charakteru bądź umiejętności przydatne w pracy groomera? Czy każdy jest w stanie sprostać wyzwaniom tej profesji?

Na pewno trzeba mieć cierpliwość... i to duuuuuuże, wręcz niewyczerpalne jej pokłady ;) 
Umiejętności artystyczne, zmysł estetyki i wyobraźnia przestrzenna również się przyda. Potrzebna jest też umiejętność pracy w skupieniu i wyciszenia się. A z czasem, wraz z latami przychodzi twardość części ciała służącej do siedzenia :) Oraz asertywność! Uczysz się, że jak nie powiesz czegoś wprost lub nie zapytasz o konkret to tym samym pozwalasz na tworzenie się nieporozumień, tracąc przy tym niepotrzebnie nerwy. 

Z latami nabywa się również umiejętności i precyzji wykonywania próśb wymagających klientów. Ale jak zacząć i gdzie szukać dobrego szkolenia? Czym Ty kierowałaś się przy wyborze szkoły, dzięki której zdobyłaś zawód?

Znalazłam salon groomerski z opieką weterynaryjną w jednym miejscu. Oprócz samego kursu, udało mi się zostać na dłuższy czas w tym salonie. Był to jakby rodzaj stażu. Umożliwiło mi to zdobyć większe doświadczenie, poznać więcej ras psów, zobaczyć jak podchodzi się do pielęgnacji kotów w salonie. 
Moim zdaniem należy szukać miejsca, które oferuje przede wszystkim wysoki poziom usług, w którym od pierwszego - no może od drugiego dnia - pracujesz i uczysz się na konkretnych przykładach. Czyli bezpośrednio na czworonożnych klientach. Oprócz tego oczywiście polecam dokształcanie się na warsztatach pokazujących metody pracy na konkretnej rasie psa, czy np. uczących konkretnych metod strzyżenia / wykorzystywania narzędzi. 

Prawidłowe wykorzystywanie narzędzi i ich jakość to kolejna, dość ważna kwestia. Czy przeciętny Kowalski powinien inwestować w promocje maszynek do strzyżenia psów popularnych sklepów? Czy pielęgnacja własnego pupila sprowadza się do odpowiedniego sprzętu?

Mówią, że biedny płaci dwa razy. Doskonale sprawdza się to w okresie, gdy na półkach marketowych lądują maszynki do strzyżenia zwierząt. Jakoś dziwnym trafem po okresie takiej promocji, notuję zwiększony ruch w salonie...A jest co wówczas podziwiać ;) Od "zgoliłem na grzbiecie ale na łapach już nie umiem", przez niedokończone prace (bo maszynka zwyczajnie padła), po pozacinaną skórę. 
Maszynka za tak niską kwotę jaką oferują niektóre sklepy może posłuży na 2-3 golenia. I tak, z pełną świadomością napisałam "golenia" bo dalekie jest to od profesjonalnego strzyżenia... 
Jeśli klientom nie zależy na ładnej fryzurze to ich sprawa. Tylko, że strzyżenie nie polega jedynie na skróceniu sierści psa na milimetr. Trzeba pamiętać, że włos czy też sierść po coś zwierzętom służy. Jeśli klient ogoli swojego psa na łyso to musi liczyć się z poparzeniem słonecznym lub z wyziębieniem. 
Dobry fryzjer dobierze długość fryzury do pory roku, aktywności i wieku psa. 

Z anegdot związanych z zakupem tego rodzaju maszynki przez właściciela, przypomina mi się, jak pięknie mi to kiedyś powiedział jeden klient:
- Pani Aniu, bo ja sam strzygłem ale to wcale nie jest taka prosta praca jak mi się wydawało. 

Może to być dla niektórych spore zaskoczenie ale ... strzyżenie nie jest takie łatwe.

No właśnie a jak to jest z kosztami podstawowego sprzętu? Z jakimi wydatkami musi liczyć się początkujący fryzjer czworonożnych milusińskich?

Koszty dobrej maszynki (przede wszystkim chodzi o moc silnika i jego cichą pracę jednocześnie) lokują się od 400 zł wzwyż. Do tego dochodzi koszt ostrzy. Najlepiej po dwie sztuki z najczęstszych długości, czyli łącznie około 8-10 ostrzy po średnio 115 zł za sztukę.
Suszarki (najlepiej dwie - jedna mniejsza i cicha, druga mocna) to jakieś 160 zł (mała) i od 800 zł do góry za porządną dmuchawę do dużych psów.
Do tego należy doliczyć wydatki na wszelkiego rodzaju grzebienie, szczotki, trymery, cążki, furminatory, nożyczki, degażówki, szampony, odżywki i maski, rozkołtuniaczy, wanny do kąpieli, stół z wysięgnikami etc. Na pewno kilka tysięcy złotych należy wyłożyć na samo wyposażenie.

A wszystko po to, aby móc przyjąć najróżniejsze czworonogi i odpowiednio je ugościć. Czy trafił Ci się pies, który ze względu na swoje wymiary zdecydowanie odróżniał się od klientów, jakich przyjmujesz na co dzień?

Do dziś wspominam mój chrzest bojowy, jaki przechodziłam na nowofunlandzie! Praca od 10:00 do 21:00 (oczywiście z małymi przerwami), cały czas na podłodze, bo nie było mowy żeby tak duży pies wszedł na stół. W tym dniu maszynka padła mniej więcej w połowie strzyżenia. Pies był potwornie zakołtuniony, samo jego rozczesanie zajęło mi uwaga...8 godzin! Pamiętam, że miałam wtedy łzy w oczach i modliłam się żeby ten dzień skończył się jak najszybciej...
Dzisiaj śmieję się z tego bo człowiek był kompletnie niedoświadczony, szalenie ambitny i mało obyty w kontakcie z klientem. Zupełnie inaczej podeszłabym do tego przypadku dzisiaj. Ale to właśnie takie sytuacje uczą najlepiej. Z kolei najmniejszym pupilem był kilogramowy york. Miałam przy nim obawy, że zmiecie go podmuch małej suszarki ;) Ale był w tym wszystkim bardzo dzielny, jakby stworzony do tego typu zabiegów:)

Najdziwniejsza prośba klienta?

Chyba nie było takowej... może jeszcze jest przede mną?
Albo to kwestia przyzwyczajenia, że mnie już nic nie zdziwi...:)

Czy chciałabyś przekazać coś właścicielom zwierząt? Sprawy, na które powinni zwrócić uwagę, kwestie nad którymi powinni się zastanowić?

Często właściciele życzą sobie aby z ich skołtunionego pupila z wątpliwą jakościowo sierścią zrobić wystawową fryzurkę na wysoki połysk. Otóż trzeba powiedzieć to wprost - wizyty w salonie 1-2 razy w roku i brak pielęgnacji psa przez pozostały czas, nie sprawi, że milusiński będzie wyglądał jak champion. 
Aby włos / sierść była zdrowa i pięknie prezentowała się, należy zacząć od diety i codziennej pielęgnacji.
Wzdychanie, że pielęgnacja ich psa trwa długo lub że jest droga, pozwolę sobie skomentować, porównując ją od razu do pracy ludzkiego fryzjera. Aby prawidłowo przygotować psa do strzyżenia należy:
- porządnie rozkołtunić i rozczesać psa, 
- wyczesać, 
- wykąpać, 
- nałożyć odżywkę/maskę, 
- ponownie rozczesać po kąpieli, 
- suszyć i prostować włos 
- i wreszcie na samym końcu strzyc. 

Im bardziej zaniedbany pies, tym czas pielęgnacji staje się dłuższy - to chyba oczywiste. Co jednak nie jest takie oczywiste to "marudzenie" o cenę. Że ich fryzjer kosztuje X razy mniej. 
Więc pozwolę sobie zapytać:
Czy ludzki fryzjer robi te wszystkie czynności przed strzyżeniem? 
Czy zmaga się z ciągłym wierceniem klienta na stole? 
Czy przycina pazury?
Czy strzyże okolice bikini lub na pupie? 
Czy czyści oczy i uszy? 
Czy gryziecie lub drapiecie swojego fryzjera? 
Czy zdarza Wam się załatwić na jego krześle?
Bardzo życzyłabym sobie aby właściciele doceniali pracę groomera, bo często to jedyna osoba, która dba o ich psa pod względem wyglądu i higieny. Która ściągnie ropę i brud z oczu, wyczyści uszy. Która umyje pupę. A nawet wykryje podejrzaną narośl czy znamię na skórze czworonoga!

Czego Ci życzyć w Twojej dalszej pracy, prócz wytrwałości i cierpliwości, o której już wspominałaś?

Życzyłabym sobie aby właściciele po prostu dbali o swoje psy codziennie, a nie od święta i wyłącznie na wizyty rodzinne. Domowe zabiegi pielęgnacyjne zacieśniają więzi i uczą zaufania - warto o tym pamiętać :)




3 komentarze:

  1. Bardzo fajny artykuł :) Ciekawy i wciągający, przeczytałam od A do Z. Jestem jedynie ciekawa ile należy poświęcić czasu aby stać się dobrym groomerem? Czy wystarczy jeden kurs?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć :)Wszystko zależy od umiejętności. Jeśli ktoś miał z tym styczność wcześniej, na pewno będzie mógł osiągnąć lepszy poziom po mniejszej liczbie kursów. Prawdą jest jednak, że nic nie zastąpi praktyki. Bite dwa tygodnie codziennej pracy z psem to zapewne minimum, które daje Ci podstawę do dalszego szlifowania umiejętności...a według badań prawdziwym specjalistą zostaje się po 10 latach pracy...;)

      Usuń
  2. dla mojego psa każda wizyta u fryzjera to ogromny stres, a Pani która się nim zajmuje, podchodzi do tego bardzo profesjonalnie i z ogromnym sercem.

    OdpowiedzUsuń