wtorek, 16 czerwca 2015

Warsztaty "Zapach czyli praca psa przeszukującego" z Domique Olaerts z Belgii

Uwielbiam chłonąć wiedzę od specjalistów.
Uwielbiam uzupełniać energię od ludzi zmotywowanych.
Uwielbiam porównywać różne metody szkolenia, by móc dopasować tą najwłaściwszą dla mnie i mojego psa.
No i uwielbiam pracę psiego nosa. Ale to już wiedziałam wcześniej. Warsztaty tylko mnie w tym umocniły.



Dominique  na co dzień trenuje psy poszukujące zarówno materiałów wybuchowych , jak i narkotyków, pracując dla wojska. Niektórzy mogą spytać "a to mało jest takich?". Jak się okazuje mało. Bo Dominique jest jednym z nielicznych trenerów, którzy nie używają żadnej formy presji, szkoląc pozytywnie. I tak, gdy całe rzesze doświadczonych znawców używają obróż elektrycznych, podduszania, kopania czy cokolwiek tam jeszcze wymyślą, on w ręku trzyma kliker. I piłkę. I smaczki. I to wystarczy :)

Dla tych, którzy chcieliby troszeczkę zgłębić temat, proponuje w youtube wpisać "training detection dog". Mogłabym któryś z filmików wstawić i tutaj, ale sceny, które są nagrywane nie tylko człowieka wprawiają w osłupienie. Czasem trudno nie odwrócić głowy, mając nadzieję, że to nie jest prawda. Jak się okazuje, to nie tylko prawda, ale podstawowa forma szkolenia psów na całym świecie. Bo to NAJPROSTSZY sposób. Po co tracić dużo czasu, skoro dzięki naszej sile możemy psa ustawić do pionu? Bo przecież widać, że pies pracuje, biega i trąca nosem różne zakamarki. Szkopuł w tym, że pies w ten sposób "trenowany" pracuje bo musi, a ten, który ma wybór, pracuje bo chce. Jak myślicie, kto ma lepsze efekty? :)

Pierwszym i najważniejszym etapem jest wdrukowywanie, a więc nauczenie psa kojarzenia zapachu. Taki proces trwa około 2 tygodni. I jeśli zostanie dobrze przeprowadzony, później będzie już z górki.

Wnioski i obserwacje z seminarium


1. Każdy pies musi działać na odpowiednim progu pobudzenia. A więc to zawsze będzie inaczej. Nie ma jednego wzorcowego sposobu dla wszystkich psów. I to metodę dopasowujesz do psa, a nie psa do metody. Niektóre psy trzeba było troszeczkę sfrustrować, inne uspokajać. Niektóre na widok piłeczki wreszcie wchodziły w tryb pracy (zamiast ociągania się), dla innych to było za dużo i trzeba było używać spokojnych gestów, jak i wcale nie takich przesmacznych smaczków. Okazuje się, że bardzo często psy policyjne są uczone pracowania na zbyt dużym pobudzeniu. Wyglądają, jakby szukały i były skupione podczas gdy tak naprawdę to co robią, to zwyczajny chaos...
Dominique nie miał problemu z rozróżnieniem, jak podejść do poszczególnych psów. To się nazywa doświadczenie :)


2. Bez motywacji nie ma pracy. I tak, niektóre psy po kliknięciu dostawały smaki, inne piłkę. Ważne było również to, aby nagroda nie była podawana ciągle w tym samym miejscu bądź z ręki. Psy, jednak szybko się uczą, gdzie jest źródło nagrody ;)


3. Timing jest ogromnie ważny. Wiem to już z kur, tutaj to się tylko potwierdziło. Więc jeśli ktokolwiek myśli o pracy z klikerem (w jakimkolwiek celu), najpierw musi opanować refleks. Zadanie domowe? Klikaj każde uderzenie piłki o podłogę (którą ktoś będzie Ci rzucał). Banalne i idealne. Dźwięk uderzenia piłki o ziemię ma się zgrać z Twoim kliknięciem. 



4. Są zapachy, które dla psów są ewidentnie zbyt mocne, i psy je owszem będą wskazywać, ale przez unikanie. Jeśli chcesz przeprowadzić zabawy węchowe, upewnij się, że to, czego szuka Twój pies nie jest dla niego zapachem zbyt mocnym (mięta pieprzowa, cytryna, anyż...).


5. Jeśli masz bordera, bądź inną rasę ale psa, z którym mocno pracowaliście nad sztuczkami...Cóż, więcej powie zdjęcie, które jest jednym z hitów tych warsztatów :D Po prostu dla tych psów samo umieszczanie zapachu w skrzynce jest zbyt proste, no bo jak to tak...


6. Cierpliwość jest cnotą, i trzeba się jej uczyć. Pozwolić psu na wybór. Nie podpowiadać mu ani nie naciskać. Czasami warto poczekać...


7. Jeśli nie masz planu treningowego, to lepiej niczego nie zaczynaj. Inaczej będziesz co chwila zmieniać swoje oczekiwania w trakcie sesji, a w rezultacie pies będzie robił wszystko, tylko nie to, czego oczekujesz. Kartka i długopis nie gryzą! :)


zaklinanie piłeczki przez bordera <3

Podsumowując...to był świetnie spędzony czas! Dodatkowa wymiana poglądów w trakcie przerw, możliwość skupienia się na pracy każdego psa...bo choć wszystkie zaczynały z tego samego miejsca, każdy robił to inaczej, na swój własny sposób. Wiem też już teraz, że droga którą obrałam, jest drogą bez powrotu. Praca psiego nosa to najbardziej zachwycająca i zagadkowa rzecz na tym świecie. I to jest droga, z której absolutnie nie chcę schodzić!

https://www.k9training.be

https://www.facebook.com/AForDogs

Wielkie podziękowania dla BavariaTeam, za zaproszenie tak sympatycznej a zarazem doświadczonej osoby do Polski oraz dla Psich Smaków za jak zawsze wspaniałą organizację. I dla uczestników, którzy również wciąż szukają, dokształcają się i szkolą. Oby ten zastrzyk energii starczył nam na długo!

(Dominique, if you read this (probably not) thank you for the great weekend and so important wisdom abut work scent detection dog. It was great!)

Więcej zdjęć z warsztatów będzie zamieszczona w naszej GALERII.


10 komentarzy:

  1. Łał! Widzę, że lubisz trafiać w ciekawe miejsca :D
    Terror średnio umie operować swoim nosem, ale to wina tego, że mało go ćwiczymy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku coś wyjątkowo mamy do tego dar :D Terrory są w tropieniu świetne! Trzeba tylko dobrze zacząć no i ćwiczyć! :)

      Usuń
  2. W zimę całkiem nieźle szło mu szukanie piłki w głębokim śniegu, później jakoś przestaliśmy się tak bawić i teraz często omija nawet smakołyk obok, którego przechodzi.. Ale śmierdziuchy w postaci padliny węszy z kilku metrów i ZAWSZE znajduje! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm a czy aby się potem w nich nie tarza? :D Wiesz, motywacja jest kluczem do wszystkiego :D

      Usuń
    2. Dziękowałabym Bogu jakby się tylko tarzał! :D On lubuje raczej w wciąganiu do pyska i ucieczką z łupem... Ku swojej uciesze i mojej załamce.. :) Zwykle obywa się bez zjadania śmierdzącej ofiary, ale nim dojdzie do oddania padlinki to muszę nieźle się nagimnastykować. Terror jednak uważa, że taka ucieczka to świetna zabawa, a trupa oddaje dopiero jak poziom mojego wkur*** osiągnie maksimum i porządnie wydrę ryja coś w stylu "STÓJ I ODDAWAJ!!!!!! (i jeszcze milion wykrzykników:D )

      Usuń
  3. Na jednym zdjęciu widzę znajomą aussinkę :) ten świat taki mały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale to musiało być super, fajnie że tam byliście :)

    Pozdrawiam, obserwuję i zapraszam:zwariowaneurwisy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią zawitałybyśmy na takich warsztatach :D Abi ma bardzo czuły nosek, uwielbia węszyć, szukać smaków w trawie - to dla niej czysta przyjemność :) Dobrze, że Tobie również się podobało ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna relacja, no i te śliczne psiaki:) Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń