wtorek, 21 kwietnia 2015

Szkolenie z zakresu pierwszej pomocy zwierzętom w Piotrkowie Tryb.

Nigdy bym nie pomyślała, że nadejdzie taki czas, kiedy nie nadążę z obrabianiem zdjęć z wydarzeń w jakich biorę udział. Ledwo je zrobię, a tu już kolejne spotkanie...i tak wciąż muszę nadrabiać i nadrabiać zamiast być na bieżąco. Mimo wszystko będę dzielnie próbować!


Biblioteka Pedagogiczna to jedno z niewielu miejsc w Piotrkowie (jeśli nie JEDYNE działające tak prężnie i na taką skalę), w którym faktycznie stawia się na ROZWÓJ wszelakopojęty. Średnio raz w miesiącu (minimum!) zapraszani są specjaliści z różnych dziedzin, aby dzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą. I tak, były spotkania dla nauczycieli nauczania początkowego, zajęcia z zakresu socjalmediów, dla sfery blogowej, dla osób ceniących kreatywność i mających zacięcie artystyczne, dla mieszkańców miasta, dla dzieci i młodzieży, były też planszówki dla tych, którzy wolą spędzić czas ruszając mózgownicą, zamiast gapić się w ekran monitora...zajęcia dosłownie dla każdego, kto chce poszerzyć swoje horyzonty. Dlatego było mi bardzo miło przyjąć ich zaproszenie połączone ze zbiórką darów dla piotrkowskiej fundacji działającej na rzecz bezdomnych kociaków.

Na szkoleniu gadam dużo. Nie ukrywam tego, nie wmawiam, że jest inaczej. Temat jest obszerny a czas ograniczony. Staram się jednak przekazać ile się da. Dlatego prócz samych gotowych rozwiązań na dany wypadek wałkuję aspekty prawne (jak jest w teorii, a jak w praktyce...), anatomię, transport rannego zwierzęcia, apteczkę i jej zawartość, sygnały bólu i stresu oraz dodatkowo kilka słów ( i filmików!) poświęcam stanom emocjonalnym. Przede wszystkim jednak posługuję się zdjęciami i przykładami z życia wziętymi. A niestety jest ich sporo...Najczęściej to historie zasłyszane bezpośrednio od opiekunów, którzy w danej sytuacji się znaleźli. Jedni wygrali wyścig z czasem, inni do dziś boleją nad stratą swoich czworonożnych przyjaciół...Nam pozostaje uczyć się na tych błędach i do nich nie dopuszczać.


Bandażowanie to chyba najbardziej radosna część szkolenia. Trochę relaksu, trochę przypomnienia, trochę nowych informacji. Zresztą, czy było radośnie, oceńcie sami :)


                                                                                       fot. Miasto Kotów
 Mój ulubiony slajd. 
Czyli o tym, jak to każdy z nas nosi przy sobie koło od samochodu i sznurek, 
by w razie potrzeby go użyć :P


Ratowanie Azora choć łatwe, jest stresujące. 
Na szczęście wszyscy sobie z zadaniem poradzili-tętno powróciło :)


Dziękuję wszystkim uczestnikom i każdemu z osobna. Jesteście wielcy, że nie tylko chcecie pomagać, ale chcecie wiedzieć, jak to robić z głową. Z przyjemnością gościłam również Miasto KotówOto Jankę, Rehabilitację dla zwierząt, Kocie Porady Behawioralne, Kotylion . Za to przede wszystkim kocham takie wydarzenia-nowe znajomości, nowe możliwości, nowe miejsca, w których dzięki współpracy można więcej!


13 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie pojechałabym na takie szkolenie, powinien je przejść każdy właściciel czworonoga. A manekin-pies wymiata! :D
    http://maniolowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O bardzo fajnie! Mogło by być takie szkolenie w moim mieście. Chętnie bym się czegoś nowego dowiedziała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Było super! Bardzo się cieszę, że załapałam się na ostatnią chwilę :)
    Dzięki za ogrom wiedzy!

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie robisz te szkolenia? Baaardzo chętnie wzięłabym udział, gdyby nie było daleko :-)
    pozdrawiamy K&T :)
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co oznacza "niedaleko Ciebie"? :D Pojawiam się tu i tam, więc jest szansa :)

      Usuń
  5. A ja mam pytanie z zupełnie innej beczki choć też mające związek ze zdrowiem zwierzęcia. Mianowicie: czy Tickless u Was nadal się sprawdza? U nas zatrzęsienie kleszczy i nawet Foresto rady nie daje :( Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź!! Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foresto to chemia. Na chemię kleszcze się uodparniają. Tickless działa zupełnie inaczej. Minęło 9 miesięcy odkąd Emka go nosi, nie miała ani jednego. Teraz został kupiony drugi (bo faktycznie po upływie tego czasu zaczęły znów na nią włazić). Nowy zawieszony i kleszcze znów mojego psa nie widzą. Polecam Ci go od serca-jak psiarz psiarzowi, bo obawa przed tymi małymi bestiami spędza sen z powiek, jeśli wiadomo,że mamy środek, który się nie sprawdza. A Tickless, u nas, jest po prostu niezawodny, choć i tak trzeba pamiętać, żeby psa odglądać!

      Usuń
  6. Bardzo dziękuję za odpowiedź!! Zamawiam Ticklessa natychmiast. A tak btw, świetny blog, z przyjemnością czytam każdego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie szkolenia są bardzo potrzebne. Często się zdarza, że właściciel nie wie co zrobić gdy jego pupilowi coś się przydarzy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Umiejętność udzielenia pomocy psu to przydatna rzecz. Szkolenia tego typu powinny odbywać się częściej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem zdecydowanie zbyt mało jest w Polsce takich szkoleń. Trzeba by bardziej uświadomić nasze społeczeństwo, że zwierzęta to istoty czujące i im również jest konieczna pierwsza pomoc, jeśli ulegną jakiemuś wypadkowi...

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezwykle się cieszę, że ktoś o tym napisał. Niestety w Polsce mało się mówi o pierwszej pomocy. Jak wielu z nas wie jak postąpić w przypadku zakrztuszenia się? Wiadome, nie mówimy o podawaniu jakiś konkretnych leków, ale rozbrajają mnie sytuacje, które na okrągło przydarzają się na facebookowych grupach, z serii: "Muj pjeseg umjera! Ratujcie. Wymitóje!".
    Oby więcej takich szkoleń ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super zajęcia, nie myślałam, że w ogóle takie istnieją. Zwierzęta też potrzebują nagłej pomocy, a przybycie do weterynarza zajmuje trochę czasu. Zainteresowanie było spore, w końcu wielu posiada jakieś zwierzaki.

    OdpowiedzUsuń