poniedziałek, 28 lipca 2014

Naturalny sposób na kleszcza?

Budzą w nas odrazę (kiedy są nassane) i postrach, kiedy widzimy jak pną się po naszej ręce, bądź łbie naszego psa czy kota. Czają się gównie w trawie i na niższych krzewach, wyczuwając wydzielany przez nas dwutlenek węgla, ciepło i pot...




Szacowania związane z występowaniem zarażonych kleszczy, jak i rejonów, w których występują to tylko i wyłącznie szacowania. Sugerowanie się tym, że dane województwo jest wolne od zakażonych insektów, najczęściej kończy się w klinice weterynaryjnej z ledwo żywym czworonogiem na kolanach. Pół biedy jeśli zwierzę miało szczęście i przeżyje. Gorzej jeśli mimo podjętej walki, zwierzak umiera. Prócz oczywistej złości na siebie (można było się zaopatrzyć w te kropelki!) i żalu (tyle pieniędzy wydanych na kroplówki, badania, leki) towarzyszy nam wtedy poczucie winy, że zawiodło się swojego przyjaciela...

O tym, jak wspaniały to insekt (tak, wspaniały...zważywszy na jego zdolności i fakt, że istnieje "praktycznie od zawsze" a także jego wszechstronność!) wspominałam już kiedyś.
Dziś chciałabym skupić się na czymś innym. A mianowicie, nad sposobem na kleszcza...

Preparaty mają niestety to do siebie, że nigdy 100% pewności nie dają. W znacznej mierze odstraszają i zatruwają kleszcza, uniemożliwiając mu zarażenie. Nie po to jednak kleszcz osiągnął sukces ewolucyjny, żeby trutka wymyślona przez człowieka, go zniszczyła. Dlatego im bardziej wymyślny sposób na kleszcza, tym wymyślniejszą obronę stosuje kleszcz...

ALTERNATYWA?

Mój pies jest swoistą zmiotką. Czarny, długi włos umożliwia celne ulokowanie się pajęczaka na sierści. Początkowo odnalezienie pasożyta w czarnych odmętach futra, wydawało mi się nierealne. Jednak trening czyni mistrza...A dbałość o częsty przegląd czworonoga jest warty więcej niż wszystkie preparaty razem wzięte...Kropelki działają słabo, obroży nie stosuję i nie mam zamiaru, gdyż wywołuje natychmiastowe uczulenie u psa. Trzeba było więc rozejrzeć się za czymś innym...A jak powiadają-szukajcie, a znajdziecie!

Oczywiście o wiele łatwiej jest kupić 'gotowca' podczas wizyty w sklepie niż babrać się z odmierzaniem, wklepywaniem czy wyczesywaniem jakichś własnoręcznie przyrządzonych mikstur. To jednak tylko pozory. Jeśli przeanalizujemy kilka kryteriów...

  • korzystny wpływ na kondycję skóry i sierści 
  • bezpieczne dla dzieci (co do rączki, to do buzi...)
  • brak substancji chemicznych, na które insekty uwielbiają się uodparniać
  • łatwość przygotowania
  • niewielki koszt 
  • wyrobienie nawyku częstej kontroli stanu sierści psa/kota
  • przyjazne środowisku
  • brak reakcji alergicznych (u zwierząt i u człowieka)
  • przyjemny zapach :)
  • i oczywiście nie testowane na zwierzętach, no może poza naszym :)
  • a przede wszystkim...wyrobienie NAWYKU CZĘSTEJ KONTROLI SIERŚCI
to nie wiem nad czym się tu zastanawiać. Warto dodać, że wszystkie problemy zdrowotne zwierzaków-czy to uczulenia, podrażnienia, stany zapalne, nowotwory-bardzo często mogą być powiązane z preparatami chemicznymi, jakich używamy, będąc nieświadomym skutków takiego postępowania. 

SKŁADNIKI

Tak naprawdę mamy w czym wybierać. Ja jednak ograniczę się do opisu dwóch.

Ocet jabłkowy (surowy, organiczny) :
  • działanie antybakteryjne, antyseptyczne i przeciwgrzybicze
  • kojący wpływ na przesuszoną skórę
  • zdecydowanie poprawia kondycję sierści
  • nieszkodliwy dla zwierzęcia w przypadku wylizywania spsikanej preparatem partii futra

Olejek (eteryczny, nie mylić z zapachowym!) lawendowy:
  • odstrasza kleszcze, pchły i muszki
  • działanie relaksujące i rozluźniające
  • przyjemny zapach
Warto też wspomnieć o innych olejkach oraz ziołach, których kleszcze nie znoszą. O ile chemia zabijając kleszcza, zmusza go do zastosowania nowej strategii obronnej, o tyle funkcjonujące od wieków zioła, zmuszają kleszcze do przeniesienia się po prostu na inny teren. Dlatego kocimiętka będzie zawsze skuteczniejsza ( i ponoć 10 razy silniejsza w swoim działaniu) niż DEET.

SPOSOBY APLIKACJI

W zależności od wielkości naszego futrzaka, jego okrywy włosowej, jak i przyzwyczajeń (np widok szczotki=pogoń po całym domu w celu upolowania psa) przyrządzoną miksturę możemy wetrzeć w skórę/sierść psa, nanieść na szczotkę przed czesaniem lub użyć jej w postaci spreyu (bądź zmoczyć materiał, którym następnie natrzemy zwierzę).

W przypadku pierwszej opcji-kiedy preparat chcemy wetrzeć, bądź nasączyć nim grzebień, potrzebne nam będą:
  • 5 kropli wybranego olejku/na 50 ml oleju lnianego
olejki do wyboru: lawendowy, z trawy cytrynowej, herbaciany, goździkowy, tymiankowy, z mięty pieprzowej lub eukaliptusowy

Jeśli chcemy przygotować sprey :

  • szklanka wody
  • pół szklanki octu jabłkowego
  • 5-10 kropel olejku lawendowego 
Wymieszać, przelać do pojemnika z atomizerem i używać każdorazowo przed spacerem.
Można wykorzystać również inne sposoby:

Jeśli ktoś ma dostęp do ziół, oczywiście jak najbardziej może je wykorzystać! Przykłady
ziół odstraszających to: rozmaryn, tymianek, melisa, mięta bądź kocimiętka (bardzo skuteczne działanie!)
  • garść wybranych ziół zalewamy octem jabłkowym, i trzymamy w ciemnym i chłodnym miejscu przez tydzień, od czasu do czasu wstrząsając. Następnie wlewamy do atomizera. Trwałość preparatu wynosi około pół roku, o ile trzymamy go w lodówce.
  • Zaparzony tymianek i rozmaryn, mieszamy wraz z sokiem z 1 cytryny, i przestudzony wlewamy do atomizera.
INNE, WARTE UWAGI PRODUKTY

Jeśli jednak ktoś nie czuje się pewnie w tworzeniu mikstur, mam dla niego inna alternatywę. 
Otóż na rynku od niedawna pojawił się ultradźwiękowy odstraszacz na kleszcze. Brzmi rewolucyjnie? Słusznie, bo tak właśnie jest.



Cena-jeśli ją rozłożyć na ilość miesięcy, przez które przedmiot działa-wychodzi bardzo atrakcyjnie. Cała sztuczka polega na tym, że urządzenie produkuje ultradźwięki, które zaburzają pracę narządów Hallera (dzięki którym kleszcz potrafi wyczuć ofiarę a następnie idealnie się na niej umiejscowić). Nasz pies, kot czy też my sami, stajemy się dla niego niewidoczni, więc pasożyt nas po prostu nie atakuje. Proste, logiczne i ekologiczne...
Zakupić go można (jak i więcej o nim przeczytać) na stronie psichsmaków

Zarówno w preparatach ziołowych jak i ticklessie nie wykorzystuje się żadnej chemii, żadnego TRUCIA kleszczy. Jeśli ktoś myśli, że używając chemii, to się na nim nie zemści jest w błędzie. Natura zawsze musi się jakoś odkuć, w jakiś sposób znaleźć inne rozwiązanie...Ingerując chemią dużą część kleszczy zabijemy owszem, ale również dużą liczbę kleszczy zaopatrzymy w szkodliwe związki, które przekażą potomstwu, a to zacznie mutować a także uodparniać się na chemię.To właśnie to jest przyczyną super kleszczy. A z takimi spotkał się prawdopodobnie każdy z nas...kleszcz, który włazi na zwierzę, pomimo stosowanych przez nas zabezpieczeń (obroże, kropelki, maści). Kleszcz, który pomimo krótkiego czasu pasożytowania, jest w stanie doprowadzić naszego pupila do śmierci w tempie błyskawicznym...

Na rynku można też wypatrzyć inne, ekologiczne preparaty z wyciągów ziół bądź kwiatów, które są bezpieczne dla nas, zwierzęcia i środowiska. Bez dodatków substancji chemicznie szkodliwych, z jawnym i wyszczególnionym składem. Choćby Eco-flea lub Haut-Pflege Spray

na filmiku można zaobserwować precyzyjną i intensywną pracę narządu Hallera, które bezbłędnie prowadzą kleszcza do źródła ciepła (tu akurat kubka gorącej herbaty)


Dla niebrzydzących się widoku kleszczy, podaję link do zdjęcia, na którym widać, że nie tylko ssaki mają z nimi problem ( a o czym trudno niektórych przekonać). Biedny wąż, nie ma się nawet czym podrapać...



30 komentarzy:

  1. Mój pies to jakiś szczęśliwy egzemplarz, bo jak do tej pory nie znalazłam na nim żadnego kleszcza (jak na razie stosujemy obrożę Foresto) - cieszy mnie to bardzo, bo drżę przed perspektywą babeszjozy. Dzięki za bardzo przydatny, pouczający wpis, rozważę w przyszłości robienie domowych, antykleszczowych mieszanek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby żaden kleszcz się nie przypałętał! :) A domowe mieszanki polecam-stosowanie chemii może się objawić dopiero po latach... :(

      Usuń
    2. Domowe sposoby sa beznadziejna tak samo jak obroze. jedyny skuteczny sposób to fiprex. On ma dostsosowana ilosc srodka do psa i do tego jest tani

      Usuń
    3. Ja też używałam fiprexu, i moja siostra stosuję u kota. Łącznie chyba z 5 lat. Ja nie zmieniłabym chyba na nic innego.niestety też, jestem zdania, że domowe sposoby nie działają.

      Usuń
    4. Dobry wieczór, prosze mi powiedzieć co będzie bezpieczniejsze dla psa. Bravecto czy fiprex?

      Usuń
  2. Hmm myślę, że spróbujemy z tych domowych mieszanek, ponieważ Kentucky łapie kleszcze a kiltix rok temu świetnie działało a teraz nie i nawet foresto nie działało :( teraz na wystawie dostaliśmy kropelki więc zobaczymy czy podziała, bo Kentucky też ma pchelki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to współczuję z tymi pchełkami, bo w końcu w jego bujnej sierści, mają gdzie się chować :(
      Chociaż czy Kentucky z pchełkami czy nie i tak zawsze wygląda pięknie :D

      Usuń
  3. a ja mam pytanie. te nasączania lub spryskiwania trzeba codziennie wykonywać czy raz na jakiś czas? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. My jak na razie kleszczy nie łapiemy, a jesteśmy cały czas na kroplach Fiprex :)
    Mam nadzieję, że tak zostanie. Oczywiście miksturkę wypróbujemy :)
    Pozdrawiam i zapraszam do nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mała uwaga: kleszcz to nie insekt (owad), tylko pajęczak ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za uwagę, jednak celowo nie użyłam słowa owad tylko insekt, ponieważ w języku potocznym jest to określenie wszystkich pasożytujących na nas (czy w nas) stawonogów-zatem domyślnie owadów jak i pajęczaków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przy pierwszej wizycie u weterynarza, poprosiłam o jakiś środek na kleszcze dla Kenzi (miała wtedy 2 miesiące). Często jeździmy na działkę rodziców która w połowie jest jeszcze "dzika" i niezagospodarowana więc o kleszcza nie trudno.
    Weterynarz zaaplikowała jej preparat na sierść, dostosowany do jej wieku. Jestem bardzo zadowolona bo do tej pory Kenzi nie miała żadnego pasażera na gapę.
    Jednak dobrze mieć alternatywę w razie gdyby kropelki już nie działały.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny artykuł, post o kleszczach też przeczytałam. A co z olejem kokosowym? Odstrasza kleszcze czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za taki przydatny post! :) Tylko mam kilka pytań:
    Zioła powinny być świeże czy mogą być suszone?
    I czy można łączyć taki spray np.z kocimiętki z ochroną typu obroża?

    OdpowiedzUsuń
  10. A co powiesz o oleju kokosowym. Są jego zwolennicy który smarują nim psie łapy i brzuch i to ponoć działa? Ja osobiście nie stosowałam, bo jakoś mi się to nie widzi, co do Twocih mikstur chętnie je wypróbuje. Od siebie dodam, ze kiedy już jakiś kleszcz zaatakuje psa, warto zaparzyć psu czystek i podać do jedzenia taką herbatkę. Jest to naturalny antybiotyk, pomaga zwalczyć boreliozę i ja profilaktycznie podaję. Zabezpieczyć nie zabezpieczy, ale złagodzi objawy złapania kleszcza szczególnie u wrazliwych psów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do oleju kokosowego szczerze mówiąc, nie widziałam żadnych badań ani potwierdzeń co do jego skuteczności. Nie przemawia też do mnie ze względu na klimat z jakiego pochodzi. Lawenda rośnie w naszej strefie klimatycznej, więc kleszcze miały czas by pójść "swoją drogą" i ją omijać. Dlatego wolę środki, które są "nasze" :) Co nie zmienia faktu, że być może olejek jest w stanie kleszcza odstraszyć. Ale natchnęłaś mnie i zgłębię temat! :)

      Usuń
    2. A co do czystka. Słyszałam o czystku, u ludzi również się sprawdza, jednak żeby zaczął działać trzeba brać go bardzo regularnie (u człowieka to herbata pita mini 3 razy dziennie (1) przez 2 miesiące.

      Usuń
  11. Dziękuję za wpis, przeczytałam z zainteresowaniem i zamierzam w tym sezonie przetestować na psiaku. Zaczęłam na marginesie czytać sobie, czym jest ocet jabłkowy, bo nigdy nie używałam. Rozumiem, że inny ocet nie przejdzie? Mam akurat biały ocet winny na stanie :) jest eko, 6%. Chyba że mi się Ronin upije? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Olej kokosowy jest dobrym nośnikiem olejków eterycznych więc można go z powodzeniem zmieszać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dużo przydatnych wiadomości, chciałam się dowiedzieć jakie są proporje zalewanych ziół octem jabłkowym.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziekuje za wiadomosci!Sa bardzo przydatne,bo moje pociechy(2 koty i pies)codziennie przynosza po kilka kleszczy:/na pewno wyprubuje olej kokosowy i czystek!!!!DZIEKUJE:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  16. Goździki działają. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gożdziki nie działają Anonimowy, nie ma naturalnych sposobów na kleszcze. Większość z preparatów dostępnych na rynku również nie działa. Ja od kilku lat stosuję fiprex, nie powiem żeby był idealny aczkolwiek jest chyba najlepszy. przetestowałam już wszystko, obroże, tabletki. Zostaje wierna spot-onom

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z Tobą. Naturalnych sposóbów nie ma. Spot-ony typu fiprex stosuję już długo i rzeczywiście uważam, że jest to najlepsza forma preparatów na kleszcze.

    OdpowiedzUsuń
  19. No na pewno fiprex jest lepszy od obroży. To akurat trzeba przyznać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na moją suke fiprex ani nic na fipronilu nie działa permentyna też nie. Ostatnio testujemy wyciąg z wrotyczu ale też nie jest idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. My w tym roku znow zakupimy tickles, sprawdzil sie bo ani jednego kleszcza nie zlapalismy

    OdpowiedzUsuń
  22. W sumie jestem ciekaw czy to działa. Trzeba będzie kiedyś wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam, zaparzyłem lawendę z czystkiem przelałem do atomizera i wyciasnąłem sok z cytryny , trzymam w lodówce, jest OK ? :)

    OdpowiedzUsuń