poniedziałek, 2 czerwca 2014

Działkowe tropki

Czas ostatnio gna jak szalony. Pogoda zresztą też jakaś szalona. Albo zachęca do nieustannej aktywności na zewnątrz, albo do siedzenia w domu pod kocem, z gorącym kubkiem herbaty w dłoni. A przydałoby się trochę umiaru...

Od momentu, kiedy uczestniczyłam w warsztatach tropowych z BavariaTeam, minęło już trochę czasu. Wciąż jednak staram się rozwijać w tym kierunku, a obecność innych zapaleńców, jak chociażby Oto Janka zdecydowanie temu sprzyja. Sam fakt, że znalazłam wreszcie aktywność, która Emce odpowiada najbardziej, a przy okazji, która uczy ją, że ludzie nie gryzą, zmusza do systematyczności. 
Ale nie tylko. Tropienie to naprawdę wszechstronne pozytywy.

Jednym z plusów, a może dla niektórych-i minusów- tropienia, jest odrobina nieprzewidywalności. Nigdy nie wiemy, co albo kto, spotka nas na śladzie. Wiemy, kto czeka na nas na końcu, ale żeby tam dojść, trzeba pokonać czasem niełatwą drogę...

Podczas naszego majowego pobytu na działce, Emka spotkała pewną podejrzaną postać. Oczywiście dla mnie cała sytuacja miała wymiar wybitnie komiczny, ale Emka odbierała to w zupełnie inny sposób...





Zarys historii prezentuje się mniej więcej tak:



Jak jednak widać, nie taki strach straszny...

Ponieważ kluczową istotą tropienia, jest nie tyle odnalezienie zguby, co nauka perfekcyjnego porozumienia pomiędzy przewodnikiem a psem, nagrania video i zdjęcia są bardzo przydatne. Niestety lata lecą, a pamięć już nie ta...gdyby nie moje gapiostwo, miałabym się teraz czym chwalić...a tak? Pozostaje mi was przestrzec...




Na szczęście choć kilka chwil udało się uwiecznić telefonem...





 Emka wśród odnalezionych zagubionych. Humory dopisują, bo pies nie tylko dał radę, ale i zwyczajnie się wyluzował! :)


I już sam koniec...chciałabym bardzo podziękować niezastąpionej pozorantce, filmowcowi a przede wszystkim bardzo dobrej znajomej-Izie. Czas spędzany z Tobą i Janeczką to naprawdę bardzo miłe chwile. A ponieważ dzisiejsza data jest nie byle jaka, bo są to Twoje urodziny, życzę Ci móstwoooo cierpliwości, niegasnącego uporu i żeby każdy Jankowy sukces był dzięsięciokrotnie ważniejszy, od jednej, małej porażki :) 100 lat!



11 komentarzy:

  1. Ładne zdjęcia, ile ta smycz ma długości?! xDD
    Pozdro! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie smycz a linka do tropienia, czy tak zwany "otok". 10 metrów, dzięki czemu pies swobodnie pracuje :)

      Usuń
  2. Muszę pomyśleć o tropieniu. Zac przypomina Emczysławę nie tyle wyglądem, ale również zamiłowaniem do niuchania. :)
    Jak się za to zabrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaleźć kogoś kompetentnego, kto pokaże co i jak :) Masz kogoś w okolicy?

      Usuń
    2. A w Lodzi gdzie mozna znalezc kogos takiego? Mam dwa psy jeden idealnie zbajduje po ziemi zapachy drugi robi podobnie "na sluch" pozdrawiam michal

      Usuń
    3. Nie mam pojęcia :) Mieszkam w Poznaniu. Jeżeli chodzi o tropienie, to jestem kompletnym i stu procentowym laikiem :)

      Usuń
  3. My też zaczeliśmy tropić, fajna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój uparty rudzielec zamiast współpracować woli zdecydowanie wąchać trawkę, krzaczki i drzewka - im bardziej odległe, tym lepiej, taka z T. eksploratorka. Może rzeczywiście trzeba spróbować tropienia, z tego co piszesz, wnioskuję, że mogłoby się jej spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to naturalny instynkt psa. A kiedy pies nauczy się,że i Tobie sprawia to radość...będziesz się cieszyć bardziej niż on! :)

      Usuń
  5. Mi się przydarzyła podobna sytuacja z tą kartą pamięci. Byłam we Wro na zawodach, wyciągam aparat i chcę zrobić zdjęcia, a tu nic. Po chwili dopiero się zorientowałam, że nie mam karty ze sobą -.-'

    pzdr
    Ola&Nitro

    OdpowiedzUsuń