środa, 4 grudnia 2013

W oczekiwaniu na śnieg...

Dział "Z życia Emki" coś ostatnio pustką wieje, takoż przyszła pora na słów kilka.

Śniegu na razie nie ma, trzeba więc zająć się czymś innym. Choćby udoskonalaniem przywołania. Komenda "Chodźże!" jest z każdym dniem skuteczniejsza i bardziej dynamiczna. Gdyby Emka była kojotem w słynnej bajce WB o pędziwiatrze, struś mógłby czuć się zagrożony. A tak jedynie zagrożone są moje spodnie, które pokrywa coraz większa ilość śladów odciśniętych łap. Nic to, cel jest szczytny, warto! Zwłaszcza dla takiego widoku :)





W ramach przerw Emka wciąż tęsknym wzrokiem wpatruje się w niebo. Gdzie to białe, zimne coś? Grudzień jest, ono też powinno być!


A jedynce co jest, to rozczarowanie :(


Trzeba psicę, więc jakoś pocieszyć. Na psie smutki-co wiadomo nie od dziś-najlepszy jest szarpaczek. Zwłaszcza taki ze sznurka i z piłeczką. Dla niego wszystko. Tfu, znaczy się dla Pańci wszystko ;) Wystarczy jedno, choćby i szeptem wypowiedziane słowo..."dawaj!".



A potem wszystko dzieje się dość błyskawicznie. Człowiek mruga okiem a tu ani psa, ani szarpaka, jedynie powiew poruszonych liści. Ledwo się obrócisz za siebie, i wstrzymujesz oddech, żeby oto coś takiego cię nie staranowało. I uwierzcie mi- rozpędzone 23 kg, potrafi zaboleć...



















Jednak co za dużo to nie zdrowo. Śniegu nie ma, zabawkę zabrali, co więc niby człowiecze masz dla mnie w zamian? Czymże ciekawym możesz mnie niby zainteresować?

Zima oferuje mnóstwo urozmaiceń zwykłego spaceru. Dziś serwujemy pomysł, jak zająć psa...kałużą!

Krok 1- Znaleźć kałużę.



 Krok 2- poczuć się znów dzieckiem i zamachnąć się z całej siły piętą :)


Emczysława jest dość ciekawskim stworem, ale i podejrzliwym. Pierwszą reakcją na pękanie lodu jest (w jej przypadku oczywiście) ucieczka, po której następuje ocena sytuacji. Ponieważ kostki lodu leżą i wcale nie wyglądają groźnie, pora aby Pańcia wykazała się bohaterstwem. Z reguły jakikolwiek przedmiot w rękach Pańci jest przedmiotem raczej bezpiecznym...

Emce kostkę lodu do spożycia wystarczyło zaproponować tylko raz. Potem już było tylko spojrzenie, które oznacza gotowość do zrobienia wszystkiego, byleby otrzymać upragnioną kostkę zamarzniętej wody...
Będę skakać, będę siadać, warować, dostawiać się, równać, szczekać, patrzeć, tylko rozwal tę kałużę!


Mnie jednak zależy też na tym, żeby pies potrafił myśleć samodzielnie. Mamy więc komendę "kałuża", na którą Emka od razu zaczyna się rozglądać. Potem idą łapy w ruch, a za nimi pychol. Pies jest zajęty, musi trochę pogłówkować, a i jeszcze wody trochę przyswoi. Ważne tylko, aby nie przesadzać. Zbyt dużo kostek wpływa na trawienie. Czyli biegunka w gratisie ;) 

Emka już pochrapuje, nie może więc widzieć tego co ja-za oknem właśnie pada śnieg. A to oznacza jedno-niebawem pojawią się kolejne wpisy o tym, co takiego fajnego można robić zimą na spacerze.




1 komentarz:

  1. Acchh ten śnieg to nas perfidnie robi w konia Ci powiem. Wczoraj późnym wieczorkiem zaczął u nas padać no to ja już cała happy, ze poranny spacer w końcu będzie w śniegu przynajmniej po kostki ( już nie mam wymagań :p ) a tu co... budzi się człowiek pełen nadziei a tu zamiast śniegu czarna dupa..znaczy asfalt :)

    OdpowiedzUsuń