niedziela, 16 czerwca 2013

Kong


Kong to nic innego jak kauczukowy przedmiot z pustą komorą wewnątrz. Niepozorny a doskonale znany behawiorystom, szkoleniowcom jak i właścicielom psów "problemowych" z niespożytą ilością energii.



Na czym polega jego fenomen?
Dzięki niemu pies przestaje zajmować się tym, co się dzieje wokół ( goście, biegające dzieci, listonosz) albo zapomina o obecnej sytuacji (został sam w domu, czego nie znosi). Kombinacja gryzienia, żucia i wylizywania potrafi zrelaksować nawet największego nerwusa, pożytkując przy tym jego energię.

To, czym i jak go wypełnimy, zależy już od naszej fantazji, bo użyć możemy wszystkiego.
Cała sztuka polega na tym, aby z jednej strony pozwolić psu na osiągnięcie sukcesu (dobranie się do smakowitości), z drugiej zaś, zapewnić mu zajęcie na dłuższy okres czasu.

Poziom trudności należy dopasowywać do indywidualnych możliwości naszego psa. Jeżeli dopiero zaczynamy naszą przygodę z kongiem, pozwólmy aby pies początkowo nie musiał się zbytnio męczyć ze zdobyciem przysmaków. Nie chcemy sfrustrowanego czworonoga. Luźno wsypana garść ulubionej karmy, zrolowany plaster sera, czy parę kawałków kurczaka to najlepszy sposób na zainteresowanie psa zabawką. A potem...potem już nie ma odwrotu :)

Do nafaszerowania najlepiej użyć wypełniaczy o różnej konsystencji, tak aby mokre i suche składniki przenikały się warstwami, co nie tylko będzie ucztą dla psiego podniebienia ale i zmusi psa do pracy umysłowej. 

Czym wypełniać?

  • karmą o różnej wielkości i różnym smaku, psimi ciasteczkami, bądź przysmakami (suszonymi lub wędzonymi),
  • pasztetem, masłem orzechowym, śmietaną, jogurtem naturalnym, specjalnymi pastami smakowymi dla psów, serem topionym,
  • kawałkami żółtego sera, wędliny, kurczaka itd.
  • kawałki mięsa, bądź warzyw zamrożone z małą ilością wody bądź bulionem to doskonały sposób na letnie upały!
Pamiętajmy jednak, aby serwowane psu w ten sposób przysmaki, wliczać do jego codziennego posiłku. Mniejsza porcja karmy i coś kosztem czegoś (jeśli kong, to nie gryzak wołowy) pozwoli nam zachować umiar. O ile utuczyć psa łatwo, o tyle powrócić do właściwej wagi, już nie. 



Jeśli nasz pies szuka zajęcia, albo ma zaraz znaleźć się pod wpływem stresującej sytuacji to jest to idealny moment na podanie zabawki. Warto też dać pupilowi do zrozumienia, że na zabawkę trzeba zapracować. Ekspresowe tempo wykonywania poleceń na widok konga może nas wprawić w prawdziwe zdumienie!


Zamiast konga można użyć też pustej w środku kości wołowej, jak i każdego innego przedmiotu, który będzie odporny na psie zęby i pazury a jednocześnie bezpieczny w użyciu.


W zależności od stopnia zaawansowania psa, kongowe zmagania zajmują od 10-30 minut. Węszenie, żucie, wydobywanie, potrząsanie czy podrzucanie to przysłowiowe dwie pieczenie przy jednym ogniu-uczta dla żołądka i wysiłek dla umysłu. Efekt? 
Najedzony i zrelaksowany pies śpiący zdrowym i twardym snem :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz